poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Coś dla oka

Dzisiaj dodam kilka zdjęć moich obu cudów ;)  W końcu udało mi się jako tako chwycić Debbiśkę.
Tak więc na początek moja księżniczka coraz to bardziej zabiegająca o pieszczoty :D

 Oraz rudego stwora, który z dnia na dzień pozwala sobie na coraz więcej. Wybrzydza przy jedzeniu, miziankach oraz doszło nawet do tego, że nie będzie pić z żadnej innej miski tylko z jego ukochanej malutkiej żółtej miseczki. A był to taki kochany pokojowy i ułożony kotecek :P

A tak po za nawiasem mówiąc Freudzik 6tygodni temu został tatusiem ;)  Dzieciaki urodziły się w tej samej hodowli co rudy czyli Tinwerina*Pl. Są śliczne, wielkie i kudłate! :D Jestem strasznie ciekawa jak wyrosną ostatecznie a zapowiada się bardzo fajnie :)

sobota, 20 kwietnia 2013

Niesprawiedliwy los

Odeszła i jej nie ma. W czwartek za Tęczowy Most przeszła moja najukochańsza Nuka.
Nie była to śmierć naturalna... nie odeszła z powodu choroby czy wieku. Została potrącona przez auto. Gdy tylko się dowiedziałam zaczęłam biec by móc jej jeszcze pomóc. Niestety kiedy dobiegłam na miejsce Nuka wydała ostatnie tchnienie. Nie wierzyłam w to co widziałam, nadal nie wierzę. Po prostu nie chcę.
Miała 9lat. Była strasznie energiczna, zawsze chętna do zabawy. Nikt nie powiedziałby, że miała tyle lat, czy to patrząc na jej kondycję czy zachowanie. Była wiecznie młodym psem.
W dzień jej śmieci przyjechałam ją odwiedzić. Poszłyśmy do lasu, rzucałam jej patyki i szyszki. Nie przypuszczałam że coś mogłoby pójść nie tak. Przy pożegnaniu obiecałam jej że niedługo przyjadę i pójdziemy na długi spacer. Po maturach miałam przyjechać na wakacje na Masłońskie, miałam cudowne plany aby wynagrodzić Nuśce ten rok naszej nieobecności codziennymi spacerami i wycieczkami rowerowymi. Na wrzesień mieliśmy wziąć ją do nowego domu. Miała bawić się z kotami, leżeć z nami na jednej kanapie, ujadać pod drzwiami i spać ze mną w jednym łóżku.
Ale teraz jest już za późno.
Teraz już jej nie ma.
Jestem zła, bo mogłam temu zapobiec. Mogłam wziąć ją tamtego dnia na dłuższy spacer, mogłam zapobieć temu, zabronić tacie brania jej ze sobą. Ale teraz już nic nie da się zrobić.
Najbardziej boli mnie to, że ostatnie 8 miesięcy swojego życia żyła w tęsknocie, nie było mnie przy niej Brakło nam 4 miesięcy do ponownego wspólnego życia...
Nuka była cudownym psem, zawsze wesołym, bardzo inteligentnym. Żyła w przyjaźni z kotami, a w szczególności z Debbie. Wiedziała na co może sobie pozwolić, a co jest niedozwolone.
Była z nami ponad 8 lat. Przyjechała do nas na moich kolanach, spała ze mną w większe mrozy, pocieszałam ją gdy po stracie szczeniaków popadła w depresję... Była moją przyjaciółką. I na zawsze już pozostanie w moim sercu.

Nuka [*] 31.08.2004-18.04.2013

sobota, 6 kwietnia 2013

Zmiany

Troszkę zmian wizualnych a to za sprawą Meri ;)  Utworzyła nowe logo, które myślę, że idealnie pokazuje dzikość miaukunów, a przy okazji dzieciaki już podrośnięte i pora najwyższa była odświeżyć banner ;) Tak więć dziękuję bardzo Meri :)
Przy okazji zmieniłam inne elementy bloga, chyba trochę się tego napaćkało, ale mi jak najbardziej się podoba :D
A tuż przed chwilą po raz pierwszy od długiego czasu Freud dosiadł sie na fotel do Debbiśki żeby zaraz potem oboje zaczęli się usilnie memłać nawzajem ;) Już wielce uradowana czekałam na moment gdy to moje stwory zasną w siebie wtulone, gdy tu nagle Rudy pokazał swoją naturę dżeltelmena i z kłami na karku Debbisi wygonić ją na podłogę... Bardzo to było kulturalne...;/

wtorek, 2 kwietnia 2013

Mężniejemy ;)

Za oknem nostalgia- od paru miesięcy praktycznie cały czas śnieg. Rudy chyba miał juz dość ciągłej monotoniczności i postanowił sam coś w sobie zmienić :P
Już praktycznie przerósł Debbiśke- a dziewczyna do maleńkich nie należy :P Zaczyna nabierać masy, karczycho się rozrasta :D Kufa się ładnie nabzdyczyła, generalnie nabiera typowo kocurzego wyglądu no i na koniec ładnie się chłopak z powrotem ofutrza ^^ Bo był już moment gdzie Freudzio był praktycznie łysy...
Myślę jednak że to nie koniec i chłopak jeszcze zaskoczy swoja metamorfozą ;) 
Kilka dzisiejszych zdjęć mojego mężczyzny :)



wtorek, 5 marca 2013

Debbisia

W końcu, po niezliczonym upływie czasu Debbisia postanowiła zapozować :D
Na reszcie pokazała jej dostojny pysio o zabójczym spojrzeniu, który od tak dawna próbowałam uchwycić.
Debbie nie była zadowolona, że pstrykam jej przed oczami i nie daję spokoju, ale raz czasem można kota pomęczyć^^
Kota skończyła w grudniu 3 lata. I właśnie się zastanawiam kiedy ten czas minął. Wyrosła z niej wielka, ponad 8kg kotka o bardzo mocnej budowie i groźnym image'u, a przy okazji jakże anielskim usposobieniu.










poniedziałek, 22 października 2012

Mój malutki Freudziulo ♥


Mój malutki, kochany i niewinny Freudziu... Za moment skończy 2lata,a ja pamiętam jak to malutkie przestraszone kociątko dopiero co zawitało u nas w domu.
Pierwszy tydzień spędził w jednym pokoju z dnia na dzień robiąc coraz to większe postępy. Pierwszego wieczory, pomimo wielkiego strachy, zaczął głośno mruczeć u mnie na kolanach i wtedy wiedziałam, że to będzie "mój" kot. I nie pomyliłam się =D Rudy jest wspaniałym przyjacielem. Chodzi za mną krok w krok, cały czas opowiadając co to się u niego działo, jakie dzikie przygody przeżył z Debbie i raz czasem wyrzucając mi od najgorszych- bo w końcu jak śmiałam go zostawić samego wychodząc z domu.
Największą miłością Freudzia jest ugniatanie jego koca, rozlewanie wody z miski- bo w końcu to świetna zabawa! oraz naturalnie jedzenie ;)  Od momentu przeprowadzki w moim kotecku zaszła mała choć znacząca zmiana. Stał się strasznie wyluzowanym kocurkiem, niestraszni mu są goście, hałasy ani huki i krzyki na ulicy :)  Gdy ktoś przychodzi w odwiedziny to wręcz sam biegnie na przywitanie z gościem, a być może uda mu się zaliczyć mizianki ;)



Ale Freud zachwyca mnie nie tylko swoim cudownym charakterem. Jest również bardzo pięknym przedstawicielem swojej rasy :D Jest dłuugim, acz chudym kotem, ale ma dopiero 2lata, toteż wierzę że to nie jest jego ostatnie słowo, choć myślę że i tak nie jest źle z tym na oko 8kg kota ^^ Uwielbiam jego kufę, jest długa i coraz to bardziej napompowana ;) Ucho też jest niczego sobie, choć Freudziu przez większość czasu umiejętnie je chowa, przez co wygląda jak hmmm... jakiś niedopałek :P Jednak zdecydowanie najlepszą moim zdaniem cechą Freudzia jest jego profil. Długa kufa z mocną brodą i wyraźnie zaznaczonym profilem :> I przy tej długości kufy z jego czołem też nie jest źle, choć mógłby mieć lepszy top główki ;) Całokształtu dopełnia coraz to groźniejszy, poważniejszy wyraz pysia, który już teraz mnie zachwyca, a biorąc pod uwagę jego młody wiek liczę na jeszcze większego byka ;D
Jak na razie tyle... liczę na to że może w końcu uda się coś wykombinować z Debbiszonem, a jak na razie jedna fota mojej anty-modelki, która naturalnie musiała schować uszy, bo jakby inaczej!

środa, 12 września 2012

Przeprowadzka ;)

Bardzo dawno nic nie pisałam o moich kudłatych przyjaciołach. Tak więc chyba to co najważniejsze- przeprowadziliśmy się.
Wcześniej mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym, z dużym podwórkiem i lasem wokoło. Koty miały frajdę polując na świerszcze i inne żyjątka bytujące w trawie... Ale los chciał jak chciał. Teraz mieszkamy w mieście- w bloku. Zdecydowane plusy to spora liczba gabinetów weterynaryjnych w pobliżu, aptek (w razie "w") oraz zoologicznych.
Koty zmianę miejsca przeżyły bez większych trudności.
Debbie, tak jak podejrzewałam, weszła na salony z podniesionym ogonem i z ciekawością zwiedziła wszystkie kąty. Mieszkamy tu półtora tygodnia i już widać ogromne zmiany w zachowaniu Debbiszona :D Jest strasznie miziasta, najchętniej nie schodziłaby człowiekowi z kolan ;) W dodatku mruczy jak nigdy przedtem i w kółko prowadzi monologi. Gdy przychodzą goście zawsze musi się przywitać i pokazać jaka to z niej piękna i ułożona koteczka ;)
Freudziu może i nie miał tak ładnego startu jak Debbie ale i tak jestem z niego bardzo dumna! Na samym początku wszedł mi pod meble kuchenne i wydostanie go stamtąd było niezłym wyzwaniem.Pierwsze 2dni spędził pod łóżkiem, aż uznał, że warto byłoby wrzucić na luz. I tak właśnie jest. Freudziu jest tutaj całkowicie wyluzowany- już po 3 dniach pobytu^^ Jedynie podczas wizyt gości jeszcze ucieka do swojej kryjówki, ale myślę, że z czasem pokaże jaki to z niego odważny kotek ;)
A dzisiaj Rudy przeżył kąpiel. W poprzednim domu miałam prysznic, więc nie obawiałam się ucieczki. Tutaj mamy wannę, ale przyznam szczerze, że pomimo iż muszę trzymać cały czas delikwenta aby nie zwiał, to jak dla mnie zdecydowanie łatwiej. Dziś mam zamiar jeszcze potraktować szamponem Debbiszona- ale zobaczymy jak to z tym wyjdzie.
Postaram się jak najszybciej o jakieś fotki ;)